Maess Taerith Forum
Forum strony imć rip LunarBirda CLH
FAQ  ::  Szukaj  ::  Użytkownicy  ::  Grupy  ::  Galerie  ::  Rejestracja  ::  Profil  ::  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  ::  Zaloguj


Religia
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Maess Taerith Forum Strona Główna » Rozmowy (nie)Kontrolowane
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
LunarBird
Chaos Master



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 264
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pewnego punktu widzenia

PostWysłany: Wto 1:20, 26 Gru 2006    Temat postu: Religia

Dyskusja na tematy ogólnie dotyczące religii. Zaczniemy od przedstawienia swoich poglądów. ^^ Temat nie służy nawracaniu czy przekonywaniu. Służy wymianie poglądów. Proszę wszystkie strony o uszanowanie tego i nieobrażanie się nawzajem, niegeneralizowanie, nieuzywanie argumentów w stylu "tylko takich znam a więc tacy są wszyscy".

Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem. Bardzo często zresztą zarzuca się mi fanatyzm, choć jakoś nikt mi nie dowiódł jeszcze, że mieszczę się w definicji fanatyka. Nie mam zamiaru nikogo nawracać, obrażać, czy wyszydzać. Wypowiadam po prostu swoje zdanie.

Nie rozumiem pojęcia wiary bez ścisłego przestrzegania jej zasad. Dlatego nie rozumiem pojęcie "wierzący niepraktykujący". Dla mnie jest to tak, jak ktoś powiedział - że to jak żyjący i nieoddychający. Po prostu nie widzę sensu takiej wiary.

We wszystkicvh dziedzinach życia opieram się na katolickim punkcie widzenia, nie uważam tego za dziwne. Moim zdaniem to po prostu konsekwencja życia swoją wiarą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Martha
Half-Beast Strider



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 185
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:21, 26 Gru 2006    Temat postu:

ja też jestem chrześcijanką...
często rozmawiam na temat wiary, i dochodze do wniosku, że to kościół odpycha od siebie wiernych.
po prostu mam takie wrażenie... można powiedziec, że jest nietolerancyjny(w przypadku homo...),w sumie kościół to jest tworzony przez grzeszników. jak to mawiała moja babcia: "pierwsi do piekła pójdą księża...".
dużo w tym racji. Nie raz słyszę o księżach-pedofilach, księżach - gwałcicielach.
czyżby celibat był błędem?
offtopiczę.
tak, jestem wierną, choć nie raz w moiim łodym zyciu się gubię. niby szukam sensu...
naturalnie, ponieważ jestem interaktywną forumowcziką, z atteistami się spotkałam.
niektórzy zyją myślą: "wystarczy być dobrym człowiekiem, i w nic nie wierzyć."
bo niekiedy niewierzący jest lepszy od samego chrześciajanina...
fanatyk? gadanie... wystarczy, że choć trochę wykaże się człowiek gorliwością w wierze, a już zmieszają go z błotem, że jest fanatykime.
podczas gdy każdy jest wolnym człowiekiem, a komentarze takiego typu są nie na miejscu.
"żyjący nie oddychający..." - tak sobie myślę, że dobrze jest być wierzacym, ale... kosciół robi swoje. tak, owszem, dobrze jest czasami jest pomodlić, porozmawiać z Bogiem, tylko to co Kosciół wyprawia, jakoś nie mieści mi sie w głowie.
Tudzież nasuwa mi się historia, drogi krzyżowe, święte inkwizycje (czytałam artykuł, jak święta ikwizycja śadziła krowę o satanizm Very Happy)...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arashino Shiro
Half-Beast Strider



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 143
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Wto 13:51, 26 Gru 2006    Temat postu:

ja jestem przykładem wierzącej osoby, niepraktykującej...dla mnie Bóg jest....ni i co z tego? Tak wiem że to bardzo nielogiczna postawa ale ja już dawno doszłam do wniosku że mnie nie czeka nic innego jak piekło więc nie widzę powodu by udowadniać wszystkim innym dookoła że jest inaczej...że jestem potępiona? No i co z tego? Żeby było jeszcze zabawniej to jestem w szkole prowadzonej przez zakonnice...i widzę jak to wygląda "od kuchni"...z reguły jestem przeciwna decyzjom kościoła...nie akceptuję niektórych jego decyzji, np. o negowaniu wspólnego życia przed ślubem ...ślub to tylko świstek papieru potrzebny do unormowania sytuacji prawnej...znam małżeństwa które "związane świętym węzłem małżeńskim" się rozpadły...znam też małżeństwo które żyło ze sobą bez ślubu na kocią łapę a związek zalegalizowali by razem się rozliczać z fiskusem...i niewiele to w ich życiu zmieniło...
Instytucja kościoła mnie odrzuca sama w sobie...sądzę że najważniejsze dla mnie to tak przejść przez życie by nie łamać swoich zasad, by żyć tak by nie robić drugiemu człowiekowi krzywdy...bo to my bierzemy odpowiedzialność za swoje czyny...i nie można prać swoich brudów na zasadzie: bo zrobiłem/am to w imię boże...bo to jest zwykła hipokryzja..jeśli ktoś chce nawracać innych na "jedyną i słuszną drogę życia" to niech zacznie od siebie... w życiu kieruję się swoimi zasadami i jakoś brak w tym Boga mi nie przeszkadza...da się być dobrym nie będąc praktykującym katolikiem...wystarczy iść swoją drogą...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aska
Bloody Avenger



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 102
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie...

PostWysłany: Sob 14:23, 30 Gru 2006    Temat postu:

Ja jestem katoliczką, która wierzy w Boga, ale czasami nie dopuszcza Go do siebie... ale to chyba normalne. Tak, jak Arashino wiem, jak nasza wiara wygląda w zakonie (ciekawe dlaczego ^^). Dla mnie wstąpienie do zakonu, czy zostanie osobą duchowną, nie robi z Ciebie świętego - to pomaga Ci tylko w lepszym dialogu z Bogiem. Znam osoby, które są blisko w kontakcie z Nim, a nie są w zakonie. Dla mnie, kto jak wierzy jest zdaniem osobistym i nie da się nikogo zaszufaltkować w "wierzący" lub "niewierzący".
Chodzę do szkoły katolickiej i spotkałam się z opinią "chodzisz do takiej szkoły? Na zakonnice idziesz? Rety, ale Ty musisz być bogobojna i święta...". Wierzcie mi, wcale tak nie jest. Na palcach mogę policzyć, osoby, które przez pójście do tej szkoły pogłębiły swą wiarę. To jest tak jak z pójściem do zakonu. Możesz pogłębić swą wiarę, ale nie masz zapewnionego zbawienia.

No, i to jest moje zdanie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
LunarBird
Chaos Master



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 264
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pewnego punktu widzenia

PostWysłany: Sob 14:25, 30 Gru 2006    Temat postu:

Martha napisał:
po prostu mam takie wrażenie... można powiedziec, że jest nietolerancyjny(w przypadku homo...),w sumie kościół to jest tworzony przez grzeszników. jak to mawiała moja babcia: "pierwsi do piekła pójdą księża...".
dużo w tym racji. Nie raz słyszę o księżach-pedofilach, księżach - gwałcicielach.
czyżby celibat był błędem?

Celibat jest koniecznością. Wyobraź sobie Kościół w którym godności przechodzą z ojca na syna, w którym stan duchowny zarezerwowany jest dla krewnych. Celibat obowiązuje od początku a mimo to nie uchroniło to KK od takiego losu. Co by się stało gdyby znikła ta jedna, najważniejsza przeszkoda? I jak sobie wyobrażasz misje i opiekę nad chorymi kiedy taki ksiądz miałby świadomość, że żona i dzieci czekają...
Poza tym musisz pamiętać, że mediów nie interesuje prawda. Nie interesuje ich, jak wielu jest uczciwych księży i nie pokazują ich. Bo to się nie sprzedaje. Sprzedają się skandale, krew, zbrodnie, tragedie... KK jest złożony z grzeszników. Ale musisz pamiętać, że KK przetrwał niejedno i nadal istnieje. Nic do tej pory nie zdołało go zniszczyć.
Martha napisał:
dobrze jest czasami jest pomodlić, porozmawiać z Bogiem, tylko to co Kosciół wyprawia, jakoś nie mieści mi sie w głowie.
Tudzież nasuwa mi się historia, drogi krzyżowe, święte inkwizycje (czytałam artykuł, jak święta ikwizycja śadziła krowę o satanizm )...

Dlaczego mówisz o Kościele? Inicjatorami takich incydentów są konkretni pojedyńczy ludzie. Zawsze istnieją i będą istniały jednostki nieprawidłowo rozumiejące wiarę. A że katolicyzm jest trudny do zrozumienia i zaakceptowania to wielu (również duchownych) szuka drogi na skróty. I takie są efekty. Jezus jednak obiecał, że [i]"na tej skale zbuduję Moj Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą"[/i.]. I wypada wierzyć w Jego obietnicę.
Martha napisał:
a komentarze takiego typu są nie na miejscu.
"żyjący nie oddychający..." - tak sobie myślę, że dobrze jest być wierzacym, ale... kosciół robi swoje.

Arashino Shiro napisał:
ja jestem przykładem wierzącej osoby, niepraktykującej...dla mnie Bóg jest....ni i co z tego?

Wypada pamiętać, że to Jezus Chrystus założył KK. Pokaż mi człowieka, który ma jakiekolwiek prawo dyskutować z Bogiem, w którego wierzy, a przyznam ci rację. To Bóg ustala zasady i to Jego zdanie wskazuje ci drogę. Jeśli nie stosujesz się do wskazówek Boga, to nie jesteś wcale człowiekiem wierzącym. Jesteś pseudoateistą, ktory ukrywa się za maską człowieka wierzącego. Bo wiara przede wszystkim ustala określony zasady. Wiara bez tych zasad jest niczym więcej niż iluzją, którą tworzysz by zamaskować prawdę. Polecam następujące cytaty z Biblii:
"Bądź albo zimny, albo gorący. Jeżeli jesteś letni to wypluję cię z ust moich."
"Kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie."
"Wasza mowa ma być tak-tak, nie-nie. Co nadto jest - od złego pochodzi."
"Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - demony też wierzą i drżą."
Arashino Shiro napisał:
w życiu kieruję się swoimi zasadami i jakoś brak w tym Boga mi nie przeszkadza..

Dlaczego więc nazywasz się czlowiekiem wierzącym? Bo ja żadnej wiary w powyższym zdaniu nie widzę. Ty nie wierzysz w Boga. Ty wyłącznie uznajesz jego istnienie. A to cię w żadnym wypadku nie upoważnia do stwierdzenia, że jesteś osobą wierzącą. Wiara nie polega na uznawaniu istnienia Boga. Wiara polega na tym, by wierzyć Bogu. A tego się o tobie powiedzieć nie da. Powiedz mi czym się niby różnisz od ateistów? Bo ja nie widzę różnicy, poza jednym faktem bez żadnego znaczenia... Jeśli nie wierzysz, to nie udawaj, że jest inaczej. A jeśli udajesz, to nie dziw się że są tacy, co ci to wypomną.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arashino Shiro
Half-Beast Strider



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 143
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob 17:58, 30 Gru 2006    Temat postu:

Nie, nie ,nie...nie zrozumieliśmy się...dla ciebie osoba wierząca to taka która ślepo wierzy Bogu...dla mnie osoba wierząca to taka która wierzy w Boga...różnicą jest to małe "W" które dużo zmienia..czym się różnię od ateistów? może dlatego że oni nie wierzą w Boga-czyli nie akceptują jego istnienia...ja natomiast wierzę w Boga-czyli uznaję to że jest, ale to tak jak z prezydentem Mozambiku...jest...no i co z tego?
Po drugie nie udaję- gdybym udawała że jestem osobą wierzącą w twojej wersji wiary to odstawiłabym taką szopkę że pomyślałbyś że jestem jedną z bardziej religijnych osób jakie znasz...ale nie odstawiam owej szopki bo to się mija z celem i jest wbrew moim zasadom. To tyle jeśli chodzi o sprostowanie...mam swoje zasady i nimi się kieruję...a to że będę potępiona? Wiem o tym od początku...no i?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
GoNik
Well-Skilled Beginner



Dołączył: 26 Gru 2006
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z domku z Trawnikiem

PostWysłany: Sob 18:31, 30 Gru 2006    Temat postu:

LunarBird napisał:
Celibat jest koniecznością. Wyobraź sobie Kościół w którym godności przechodzą z ojca na syna, w którym stan duchowny zarezerwowany jest dla krewnych. Celibat obowiązuje od początku a mimo to nie uchroniło to KK od takiego losu. Co by się stało gdyby znikła ta jedna, najważniejsza przeszkoda? I jak sobie wyobrażasz misje i opiekę nad chorymi kiedy taki ksiądz miałby świadomość, że żona i dzieci czekają...

Czemu ty zawsze, jak ktoś do ciebie z procą, odpowiadasz mu armatą?
Poza tym: error. W kościele prawosławnym celibat obowiązuje tylko zakonników i wyższych dostojnikow jak metropolita, arcybiskup czy biskup [chyba nie pominęłam żadnego 'stopnia wtajemniczenia']. Zwykli księża na parafiach jak najbardziej mogą, i najcześciej mają, żony i dzieci. I wiesz co? To działa! Taki przewodnik duchowy, który od podszewki zna wszystkie fusy, plusy i minusy pozycia malżeńskiego jest zwyczajnie bardziej wiarygodny. A nadal tak samo służy Bogu. Często jest też tak, że jego żona np. zostaje katachetką w pobliskiej szkole czy udziela się społecznie. Oczywiście, zdarzają się tacy, którzy nad swoją slużbę przedkładają życie rodzinne. Tego się nie uniknie. Ale jest to tylko dowód na to, że tak naprawdę nie byli dostatecznie silnej woli i nie czuli prawdziwego powołania do przewodnictwa duchowego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
LunarBird
Chaos Master



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 264
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pewnego punktu widzenia

PostWysłany: Śro 11:55, 03 Sty 2007    Temat postu:

Arashino Shiro napisał:
ja natomiast wierzę w Boga-czyli uznaję to że jest, ale to tak jak z prezydentem Mozambiku...jest...no i co z tego?

Ja bym zapytał inaczej. Wierzysz w (istnienie) Boga... i co z tego? Ano nic. Co za różnica, czy uznajesz Jego istnienie czy też nie, czy myślisz że sam ten fakt kogokolwiek obchodzi? Realnie rzecz biorąc swoim zachowaniem ani trochę się od ateistów nie różnisz. Nieprawda może? Różni cię tylko ten jeden nic nie znaczący szczegół. Sataniści na przykład też wierzą w istnienie Boga i zajmują wobec Niego identyczną postawę co i ty.
Arashino Shiro napisał:
Po drugie nie udaję- gdybym udawała że jestem osobą wierzącą w twojej wersji wiary to odstawiłabym taką szopkę że pomyślałbyś że jestem jedną z bardziej religijnych osób jakie znasz...ale nie odstawiam owej szopki bo to się mija z celem i jest wbrew moim zasadom. To tyle jeśli chodzi o sprostowanie...mam swoje zasady i nimi się kieruję...a to że będę potępiona? Wiem o tym od początku...no i?

Zauważ, że powyższe, to nie są słowa osoby wierzącej. To są słowa ateistki. Daruj, ale mnie nie interesuje co ludzie mówią o sobie i nie interesują mnie regułki. Mnie interesuje ich postępowanie. A ty swoim postępowaniem dajesz wyraźnie do zrozumienia, że Boga nie ma, nawet jeśli sama mówisz inaczej.
GoNik napisał:

Taki przewodnik duchowy, który od podszewki zna wszystkie fusy, plusy i minusy pozycia malżeńskiego jest zwyczajnie bardziej wiarygodny. A nadal tak samo służy Bogu.
(...)
Oczywiście, zdarzają się tacy, którzy nad swoją slużbę przedkładają życie rodzinne. Tego się nie uniknie. Ale jest to tylko dowód na to, że tak naprawdę nie byli dostatecznie silnej woli i nie czuli prawdziwego powołania do przewodnictwa duchowego.

Z góry przepraszam, bo to co powiem będzie twarde. Jeśli ktoś ma powołanie, to celibat nie jest dla niego przeszkodą. A jeśli ktoś powołania nie ma, to będzie się potykał choćby o własne stopy. Zamiast ułatwiać takim życie żeby przypadkiem się bidacy nie poprzemęczali należałoby ich wziąść za kark i wyrzucić z kapłaństwa a na drogę podarować ekskomunikę. Bo wiedzieli doskonale, że kapłaństwo nie jest dla nich, a mimo to wzięli na swoje barki tę odpowiedzialność. I olali ją z góry na dół ciepłym moczem.
Przypominam też, że to nie wierni łaskawie uznają kapłana za wiarygodnego. Wierni mają OBOWIĄZEK uznać kapłana. Bo kapłan w KK jest PONAD wiernymi. A jeśli komuś się to nie podoba, to katolicyzm nie jest dla niego. Ludzie, którzy dyskutują z zasadami zamiast ich przestrzegać nie są KK do niczego potrzebni.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arashino Shiro
Half-Beast Strider



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 143
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Śro 15:54, 03 Sty 2007    Temat postu:

No dobra Lunar...przedstawiłeś swoją ocenę mojej osoby...wg.ciebie jestem ateistką...już pomijając moje zdanie na ten temat...czy to coś zmienia? nie wydaje się mi...bo nie ważne czy ludzie się deklarują że wierzą ach i och tylko od ich postępowania...a tak się akurat składa że moje zasady pokrywają się mniej lub bardziej z zasadami KK...więc nawet jeśli ktoś jakimś cudem zaliczy mnie do katolików ( co wg.ciebie jest niemożliwe) to i tak to niczego nie zmieni...i też do niczego nie prowadzi...i nie zgadzam się z twoim stwierdzeniem że kapłan jest ponad wiernymi...jest on takim samym człowiekiem jak ty czy ja więc dlatego zdarza się im popełniać bardzo głupie błędy...ale pewnie i tak w jakiś sposób storpedujesz moje słowa...w końcu w twoich oczach jestem tylko ateistką.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
LunarBird
Chaos Master



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 264
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pewnego punktu widzenia

PostWysłany: Czw 1:58, 04 Sty 2007    Temat postu:

Ja tylko ci pokazuję twój błąd. Mówisz że twoje zasady pokrywają się z zasadami KK? Niespodzianka, sporo ateistów też tak ma. Nie chodzi o to JAKIE masz zasady, tylko o to, co uznajesz za źródło tychże. Jeżeli źródłem zasad jesteś ty sama to co za różnica czy wierzysz w Boga czy nie? Jego istnienie nic wtedy nie zmienia w tobie ani w twoim życiu i może być pominięte. Innymi słowy tworzysz swoje zasady dokładnie w taki sam sposób jak to robią ateiści. Człowiek wierzący dla mnie, to ktoś, w czyim życiu Bóg się liczy do tego stopnia, że nie może zostać pominięty. Ponieważ dla człowieka wierzącego to właśnie Bóg jest źródłem zasad.

Zrozum, ja cię nie obrażam. Ja tylko ci uświadamiam, że nie masz powodu mówić, że jesteś inna niż ateiści. Bo twoja postawa niewiele się różni od ich postawy. Zbyt niewiele jak dla mnie. Sam fakt uznawania istnienia Boga to trochę mało, skoro się z Nim nie liczysz. Tak jak i ateiści się z Nim nie liczą.
Arashino Shiro napisał:
i nie zgadzam się z twoim stwierdzeniem że kapłan jest ponad wiernymi...jest on takim samym człowiekiem jak ty czy ja więc dlatego zdarza się im popełniać bardzo głupie błędy...

Owszem, mógłbym ci odpowiedzieć jednym jedynym cytatem z Biblii. Ale po co, skoro ty nie chcesz zostać przekonana. Odebrałabyś to jako kolejny atak na siebie, a ja nie mam ochoty cię atakować ani robić niczego, co ty odbierzesz jako atak.
Owszem, kapłani są tylko ludźmi i zdarza im się popełniać glupie błędy. Generałom w wojsku też, czy to daje szeregowcowi prawo ignorowania rozkazów?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kal
Fearsome Stranger



Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 2:27, 04 Sty 2007    Temat postu:

LunarBird napisał:
Sataniści na przykład też wierzą w istnienie Boga i zajmują wobec Niego identyczną postawę co i ty.

Tu sie, kolego, nie popisales. Zalezy ktorzy satanisci. Niektorzy z nich nie wierza ani w istnienie Boga, ani w diabla, ktory jest dla nich tylko symbolem.

Cytat:
Wierni mają OBOWIĄZEK uznać kapłana. Bo kapłan w KK jest PONAD wiernymi. A jeśli komuś się to nie podoba, to katolicyzm nie jest dla niego. Ludzie, którzy dyskutują z zasadami zamiast ich przestrzegać nie są KK do niczego potrzebni.

Blad, bo Kosciol ciagle sie zmienia i dyskusja jest potrzebna. Slepe przestrzeganie zasad nie patrzac, czy sa sluszne, nie prowadzi do nieczego dobrego. Ponoc papiez zastanawia sie nad zniesieniem celibatu (dykusje nt. potwierdzja hierarchowie Kosciola).


Cytat:
Owszem, kapłani są tylko ludźmi i zdarza im się popełniać glupie błędy. Generałom w wojsku też, czy to daje szeregowcowi prawo ignorowania rozkazów?

Rozkaz mozna zingnorowac z powaznych przeslanek. Gdyby kaplan kazal Ci wpasc w ogien, poszedlbys?

Najwazniejsze jest umiec rozroznic dobro od zla i nie czynic tego drugiego. Mysle, ze Boga to bardziej raduje od wiary w niego i czynienie zla, jak sadzisz, Lunar?

I jeszcze jedno. Pamietajcie, ze Lunar nie jest wyrocznia w sprawach religii, wiec jego slowa nie musza odzwierciedlac wiary katolickiej. Szatan kryje sie wszedzie. ;]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
LunarBird
Chaos Master



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 264
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pewnego punktu widzenia

PostWysłany: Czw 2:52, 04 Sty 2007    Temat postu:

kal napisał:
Zalezy ktorzy satanisci.

Dla mnie istnieją tylko jedni sataniści. Ci prawdziwi. Reszta to zgraja głupców bawiąca się w mrok i zło.
kal napisał:
Blad, bo Kosciol ciagle sie zmienia i dyskusja jest potrzebna.

O tak, już arcybiskup Konstantynopola dyskutował. I Kalwin dyskutował. I Luter też. Ja bardzo dziękuję za takie dyskusje. Zmienia się tylko podejście Kościoła do pewnych stałych problemów. Ale podstawowe zasady Kościoła Katolickiego były, są i pozostaną niezmienne. Inaczej wiara nie miałaby sensu, bo wyszłoby na to, że tworzą ją ludzie a nie Bóg.
kal napisał:
dykusje nt. potwierdzja hierarchowie Kosciola

Ci mianowicie żywotnie zniesieniem celibatu zainteresowani. Nie rozśmieszaj mnie, nie od dziś wiadomo, że nie wszystkim hierarchom KK podoba się konserwatyzm papieża i dlatego starają się go zmuszać do reakcji. Skończy się co najwyżej tym samym co i dyskusja na temat kapłaństwa kobiet.
kal napisał:
Gdyby kaplan kazal Ci wpasc w ogien, poszedlbys?

Kapłan może mówić tylko w ramach nauki biskupa, a biskup w ramach nauki papieża. Toteż abym był zobowiązany, kapłan nie może wyjść poza naukę swoich zwierzchników. A jakoś papież ani żaden z biskupów nic o wskakiwaniu w ogień nie wspominali.
kal napisał:
Najwazniejsze jest umiec rozroznic dobro od zla i nie czynic tego drugiego. Mysle, ze Boga to bardziej raduje od wiary w niego i czynienie zla, jak sadzisz, Lunar?

A ja myslę, że bez Boga pojęcia dobra i zła stają się nic nie wartymi symbolami, które można dowolnie interpretować na swoją korzyść.
kal napisał:
Pamietajcie, ze Lunar nie jest wyrocznia w sprawach religii, wiec jego slowa nie musza odzwierciedlac wiary katolickiej. Szatan kryje sie wszedzie. ;]

Proponuję najpierw przeczytać na ten temat to, co ja, a dopiero potem kwestionować cokolwiek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kal
Fearsome Stranger



Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 3:11, 04 Sty 2007    Temat postu:

LunarBird napisał:

Dla mnie istnieją tylko jedni sataniści. Ci prawdziwi. Reszta to zgraja głupców bawiąca się w mrok i zło.

Wlasnie ci nie wierza w nic, a daza jedynie do przyjemnosci.
Cytat:

O tak, już arcybiskup Konstantynopola dyskutował. I Kalwin dyskutował. I Luter też. Ja bardzo dziękuję za takie dyskusje. Zmienia się tylko podejście Kościoła do pewnych stałych problemów. Ale podstawowe zasady Kościoła Katolickiego były, są i pozostaną niezmienne. Inaczej wiara nie miałaby sensu, bo wyszłoby na to, że tworzą ją ludzie a nie Bóg.

Czemu przytaczasz akurat takie przypadki? Mam nadzieje, ze jest Ci znane pojecie otchlani, gdzie trafiaja dzieci nieochrzczone, bo nawet nie bylo szansy tego zrobic. Kosciol to zniosl, czy ma dopiero zniesc, nie sledze wiadomosci z Watykanu na biezaco.


Cytat:

Ci mianowicie żywotnie zniesieniem celibatu zainteresowani. Nie rozśmieszaj mnie, nie od dziś wiadomo, że nie wszystkim hierarchom KK podoba się konserwatyzm papieża i dlatego starają się go zmuszać do reakcji. Skończy się co najwyżej tym samym co i dyskusja na temat kapłaństwa kobiet.

Nie widze nic w mojej wypowiedzi, co mialoby Cie rozmieszyc, a takie chwyty retoryczne nie przystoja osobom w Twoim wieku. Papiez zastanawia sie nad tym, podobnie, jak watykanisci rozwazaja usuniecia zakazu uzywania prezerwatyw, bo przynosi to duzo szkody. Lepiej jest uzyc prezerwatywy, niz usunac ciaze, ale nie tylko ta sytuacja wchodzi w gre. Ludzie w Afryce masowo zarazaja sie wirusem HIV...


Cytat:

To nie jest już kwestia religijna a zatem zdanie kapłana w tym momencie nie zobowiązuje. Myślałem że nie muszę tłumaczyć tak BANALNEJ kwestii... ><

Wlasnie na przykladzie tak banalnej sytuacji chcialem Ci uzmyslowic pewna rzecz. A jesli napisze, ze kaplan kaze Ci isc zabijac niewiernych, to cos zmieni? To jak najbardziej kwestia religyjna i nie taka banalna, jesli pamietasz z lekcji historii, co robiono z heretykami...

Cytat:

A ja myslę, że bez Boga pojęcia dobra i zła stają się nic nie wartymi symbolami, które można dowolnie interpretować na swoją korzyść.

Nie, sa jeszcze normy prawne, moralne i etyczne, a wiara w Boga nie jest konieczna, aby umiec rozrozniac dobro od zla. Idac Twoim tokiem myslenia, jedynie wierzacy umieja to odroznic, a to juz wierutna bzdura.

Cytat:

Proponuję najpierw przeczytać na ten temat to, co ja, a dopiero potem kwestionować cokolwiek.

Ja niczego nie kwestionuje, tylko ostrzegam przed zbytnim zawierzaniom Twoim slowom, bo z tego co sie orientuje, nie ukonczyles nawet teologii. Sam fakt, ze pochwalisz sie, co przeczytales, nie zrobi z Ciebie osoby wiarygodnej, bo sama lektura nie wystarcza, aby zrozumiec.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
LunarBird
Chaos Master



Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 264
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pewnego punktu widzenia

PostWysłany: Czw 4:00, 04 Sty 2007    Temat postu:

kal napisał:
Wlasnie ci nie wierza w nic, a daza jedynie do przyjemnosci.

Rozumiem, że znasz osobiście satanistów najwyższego kręgu wtajemniczenia i stąd wiesz... >< Naprawdę myślisz, że oni tak sobie każdemu mówią o co im chodzi? Gdyby nie pojedyńcze przypadki ludzi którzy w porę oprzytomnieli i teraz o tym opowiadają, to nikt by do tej pory nie wiedział o niczym. To co uważasz za satanizm jest tylko maską, którą ci podsunięto ładnie zapakowaną. A ty oczywiście natychmiast uwierzyłeś.
kal napisał:
Mam nadzieje, ze jest Ci znane pojecie otchlani, gdzie trafiaja dzieci nieochrzczone, bo nawet nie bylo szansy tego zrobic.

A od kiedy to jest podstawowa prawda wiary? To już kwestia szczegółowa bez najmniejszego znaczenia dla szarego człowieka.
kal napisał:
Papiez zastanawia sie nad tym, podobnie, jak watykanisci rozwazaja usuniecia zakazu uzywania prezerwatyw, bo przynosi to duzo szkody.

Daruj, ale nie masz najmniejszego dowodu poza tym, że ktoś coś gdzieś wspomniał, więc to twoja wypowiedź jest co najmniej dziwna. A nawet gdyby tak było, to co to niby zmienia, że się zastanawia? Nie zasłaniaj się papieżem skoro nic nie powiedział w tej kwestii. Dopóki nic nie powiedział, dopóty celibat jest w kapłaństwie obowiązkowy. A watykaniści mają figę do powiedzenia, nie oni stoją na czele KK.
kal napisał:
Nie, sa jeszcze normy prawne, moralne i etyczne,

Które mają to do siebie, że zmieniają się co pokolenie.
kal napisał:
a wiara w Boga nie jest konieczna, aby umiec rozrozniac dobro od zla

Mam ci tu teraz wkleić wywód, który udowodni ci że pojęcia dobra i zła zależą od punktu widzenia, a zatem nie mają znaczenia? I ręczę ci, że bez odwołania do Boga nie zdołasz tego wywodu w żaden sposób zbić.
kal napisał:
Sam fakt, ze pochwalisz sie, co przeczytales, nie zrobi z Ciebie osoby wiarygodnej, bo sama lektura nie wystarcza, aby zrozumiec.

Zgadza się. Nie widzę jednak niczego, co by ci dało upoważnienie do stwierdzenia, że cokolwiek zrozumiałeś. Przeciwnie, widzę wiele oznak, że kompletnie nie rozumiesz katolicyzmu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kal
Fearsome Stranger



Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 4:17, 04 Sty 2007    Temat postu:

LunarBird napisał:

Rozumiem, że znasz osobiście satanistów najwyższego kręgu wtajemniczenia i stąd wiesz... ><

Te glupie docinki nie sa potrzebne. Chyba, ze nie chcesz, abym traktowal Cie serio.
Cytat:
Naprawdę myślisz, że oni tak sobie każdemu mówią o co im chodzi? Gdyby nie pojedyńcze przypadki ludzi którzy w porę oprzytomnieli i teraz o tym opowiadają, to nikt by do tej pory nie wiedział o niczym. To co uważasz za satanizm jest tylko maską, którą ci podsunięto ładnie zapakowaną. A ty oczywiście natychmiast uwierzyłeś.

Alez nie. Ludzie roznie pojmuja satanizm. Jedni zabijaja koty i niszcza nagrobki, drudzy nie wierza w nic, a jeszcze inni co innego.

Cytat:

A od kiedy to jest podstawowa prawda wiary? To już kwestia szczegółowa bez najmniejszego znaczenia dla szarego człowieka.

Odpowiem przewrotnie: diabel tkwi w szczegolach. Ciekawe, czy dla rodzin, ktore stracily dziecko i, wg Kosciola, blaka sie w otchlani, to rowniez kwestia bez najmniejszego znaczenia...


Cytat:

Daruj, ale nie masz najmniejszego dowodu poza tym, że ktoś coś gdzieś wspomniał, więc to twoja wypowiedź jest co najmniej dziwna. A nawet gdyby tak było, to co to niby zmienia, że się zastanawia? Nie zasłaniaj się papieżem skoro nic nie powiedział w tej kwestii. Dopóki nic nie powiedział, dopóty celibat jest w kapłaństwie obowiązkowy. A watykaniści mają figę do powiedzenia, nie oni stoją na czele KK.

Nie powiedzial z wiadomych wzgledow. Oczywiscie nie mozna uznac informacji przeze mnie przytoczonej za pewnik, choc czytalem o w tym w paru powaznych gazetach swego czasu.

Cytat:

Mam ci tu teraz wkleić wywód, który udowodni ci że pojęcia dobra i zła zależą od punktu widzenia, a zatem nie mają znaczenia? I ręczę ci, że bez odwołania do Boga nie zdołasz tego wywodu w żaden sposób zbić.

Wkleic mozesz, z pewnoscia nie zaszkodzi. W pewien sposob zaleza, ale kierowanie sie procz norm moralnych, etycznych, sa jeszcze prawne. Co wiecej, te normy nie zawsze sie pokrywaja. Dla katolika stosowanie antykoncepcji jest zlem, dla pozostalych juz nie itd.
Cytat:

Zgadza się. Nie widzę jednak niczego, co by ci dało upoważnienie do stwierdzenia, że cokolwiek zrozumiałeś. Przeciwnie, widzę wiele oznak, że kompletnie nie rozumiesz katolicyzmu.

Moje slowa dotyczy Ciebie, ale znowu zrozumiales na opak. Ja nie rozumiem katolicyzmu, kolezance tez juz cos zdazyles zarzucic. Na inkwizytora, kolego, nadawalbys sie idealnie. ;]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Maess Taerith Forum Strona Główna » Rozmowy (nie)Kontrolowane Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
  ::  
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group   ::   template subEarth by Kisioł. Programosy   ::  
Regulamin